![]() |
symbioza poprzez Och-Teatr Spotkałem się dziś z Bartusiem na małą zimową kawę. Nie widzieliśmy się chwilę i bardzo za sobą tęskniliśmy, a poza tym zamykamy obydwaj pewne sprawy w naszych życiach i nie mamy czasu na nic ekstra, tylko to co musimy. No i siedzimy sobie tacy lekko zmęczeni tym wszystkim, a przez to lekko rozmarzeni i spowolnieni i nagle Bartosz pyta: "jakbyś mógł sobie zrobić jakąś przyjemność, taką tylko dla siebie i taką której teraz nie możesz bo nie masz na nic czasu to co by to było?". Ja: "poszedłbym do Och-teatru". Samo mi się wyrwało. Ja po prostu bardzo chciałbym tam iść tak na spokojnie, bez myślenia, że coś mógłbym w tym czasie innego załatwić. Uwielbiam to miejsce, tą okolicę i ten klimat. "A Ty?" "A no widzisz, Mój Drogi, ja kiedy zacząłem Ci zadawać to pytanie to pomyślałem sobie, że bardzo chciałbym iść do Och-teatru" właśnie." I uśmiechnęliśmy się do siebie promiennie, bo zrozumieliśmy, że nasza lekko rozchwiana symbioza dusz właśnie wraca na swoje miejsce. :) Uff. Móri 2012-01-15 20:05:19 skomentuj (0) nowy świat Mam taki świat, jeszcze z dzieciństwa, który sobie wymyśliłem dla zabicia czasu, a potem juz tak to ciągnąłem, bo bardzo się w to zaangażowałem. Im dłużej nad tym pracowałem tym bardziej logiczne były wszystkie wydarzenia w tym świecie i tym bardziej chciałem tak wracać. Mówię tutaj o naprawdę długim okresie czasu, bo myślę, że początki tej całej historii to mniej więcej połowa podstawówki. Jakoś na studiach trochę przystopowałem i od kilku lat mniej się w tym grzebałem, ale zawsze ten świat istniał i był. To były dla mnie realne miejsca i ludzie, konkretne historie i zdarzenia. Byłem w stanie powiedzieć konkretne rzeczy o konkretnych miejscach, bo to było dla mnie coś tak pewnego jak nasza planeta i miejsca na niej. I teraz to zaczyna do mnie wracać. Powoli,ale jednak. Coraz częściej o tym myślę i zaczynam coś robić. Możliwości techniczne jakie teraz daje internet to jest coś czego zupełnie nie było w czasach kiedy zaczynałem cała imprezę. I to mnie korci. Wiem, że mogę to wszystko przenieść do netu i tam mieć do tego dostęp 24 godziny na dobę z każdego miejsca na ziemi. Zobaczymy, tylko boję się trochę, że jak teraz w to wpadnę to już na amen. To strasznie fajne miejsce i wszystkie zasady jakie tam panują są moimi zasadami, więc właściwie nie ma tam rzeczy, które by mi się nie podobały, czy takich, które by mnie denerwowały. Nie wiem. Myslę o tym. A tak w ogóle to pisze to z samolotu.To jest własnie ten postęp. Dawniej wchodząc do samolotu człowiek odcinał się totalnie od świata i patrzył na niego tylko z góry. Teraz zabieramy ze soba internet i możemy normalnie rozmawiać z ludźmi na dole jak kiedyś tylko to było mozliwe na ziemi... Móri 2012-01-03 10:21:43 skomentuj (0) po świętach? Oj nie wiem co się dzieje. ten rok to jakiś pomór przedświąteczny. Myślałem że Czesia Cieślak to już był szczyt śmierci a ten rok. I tu się myliłem. Chwilę potem umarła moja ukochana Cesaria Evora i to dzień po tym jak sobie zrobiliśmy z Manu i Maćkiem wieczór kiedy słuchaliśmy tylko jej muzy! I następnego dnia po południu siedziałem z moim mężem w salonie przy stole i tak sobie przeglądałem coś tam w necie, a tu bach - informacja że nie żyje. Naprawdę mi się smutno zrobiło, a mój mąż oczywiście nie wiedział o co chodzi i kto to taki... A dzień później umarł Havel. Szkoda. Wielki człowiek. Może nie zawsze się z nim zgadzałem, ale należy mu szacunek za to co zrobił dla Czech i Świata. Następnego dnia mój mąż jechał do pracy rano i zadzwonił do mnie. "Włączyłeś już neta?" "Jeszcze nie, śniadanie jem". "No to włącz". "O jezu, kto?..." "Tym razem Ci nie będzie szkoda". No i przyznaję, że nie było. Każdy morderca ludobójca mniej to coś dobrego. Tylko co dalej z Koreą? Ciężki miesiąc. I święta za pasem, choć dla mnie to już po świętach, bo z racji tego, że w tym roku pracuję całe święta, to moja rodzina zrobiła święta kilka dni wcześniej. Była tradycyjna kolacja, prezenty i życzenia. I wszyscy czuli że to był TEN wieczór i nie będzie już drugiego w "prawdziwą" wigilię. Bo to rodzina jest w tym najważniejsza a nie daty. I za to ich bardzo kocham. Więc teraz kiedy wszyscy mają apogeum, to ja już jestem w tym przed noworocznym nastroju:) Mąż spędzi ze mną święta tutaj. Będziemy leżeć w łóżku, jeść bigos i oglądać filmy. A na Sylwestra (też tutaj - już mój drugi w Skandynawii) przylatuje oczywiście mąż, ale i Antek i Michał. I mimo, że nie będzie wielkiej imprezy:) Będzie kolacja u znajomych Szwedów, a potem wino i filmy w domu. Fajnie. Nawet jak mi sie wydawało, że będę tutaj sam i będzie beznadziejnie, to zaraz potek się okazuje, że są Ci wszyscy dobrzy ludzie dookoła i wszystko jest super... Móri 2011-12-22 21:35:55 skomentuj (0) małe tęsknoty La la la la. Totalnie popadam w nowe zauroczenie. Powoli, ale bardzo konsekwentnie. Pracowaliśmy teraz kilka dni razem i nie ukrywam, że było niezwykle miło, bo chyba mamy się lekko ku sobie:) Pewnie nic z tego nie będzie, ale jakże miło jest znowu sobie posiedzieć z kimś, kto na Ciebie leci w taki miły sposób. Jest bardzo inteligentny, więc można z nim porozmawiać o czymś więcej niż tylko pogoda i bieżące pracowe plotki. Do tego ma całkiem spore życiowe doświadczenie. Jest tez właśnie całkiem niedawno po rozstaniu, które sam zainicjował. Coś mi się jednak wydaje, że nie był tam do końca szczęśliwy i dlatego się to wszystko rozpadło. No i uroda. Towar pierwsza klasa. Wszyscy tu na niego lecą. Ale nie nie, kochani, on będzie tylko mój:) Ja też jestem teraz w szczytowej formie. Sporo ćwiczę i biegam, mało się obżeram i efekty widać od razu. Ważę dokładnie 12 kilogramów mniej niż przed rokiem, jest to jednak osiągnięte powoli i stopniowo, więc efekt jojo mi nie grozi. Za to Bartosz... Boże. Waży prawie setkę. Apetyt ma taki, że mógłby zjeść słonia a i tak pewnie było by mu za mało. Trochę się tym martwi, ale mąż kocha go bezgranicznie, więc chociaż tym się nie przejmuje. Wszystko jest OK, tylko tak jak to w grudniu - tęskni mi się bardziej za takim codziennym życiem w Warszawie. Kiedy możesz pójść na koncert czy do teatru wieczorem nawet jeśli ktoś Ci o tym powie rano, i kiedy pani Teresa w "Społem" Ci powie "nie nie proszę Pana. Żadna makrela wędzona. Dzisiaj nam przywieźli świeżutkie śledzie! Ile zapakować?". PS Dwie ważne straty w tym tygodniu. Najpierw Adam Hanuszkiewicz, a wczoraj zupełnie niespodziewanie Violetta Villas vel Czesława Cieślak. Nie zacznę słuchać jej namiętnie tylko dlatego, że zmarła, ale szkoda mi jej. Smutno skończyło się je życie. Była bardzo barwną postacią i należała się jej spokojna i bezpieczna starość... Ale tak to czasem bywa. Wszystko zzapowiada się super, a potem kończysz w biedzie i ubóstwie. A ja odkurzam pierwsze płyty Kasi Kowalskiej. Cudowne. Kawał dobrej polskiej muzyki. Móri 2011-12-06 07:05:30 skomentuj (0) |
test just gone zapowiada się nieźle... z życia heteroseksualistów 3cz garnitur bez odwrotu ciemna strona wenus być jak j. markovich radio terror mała mi Samoloty easyjet dobra cena, śweitna jakość ryanair tanio, ale nie zawsze lepiej Norwegian już tylko skandynawia wizzAir tanio LOT tradycyjnie Inne dwójka dla tych co mają gust PAJACYK zrób "KLIK" wwf pomóż zwierzątkom... moja sieć radio pin moje radio Ładne ludzie he can get it and i wanna take it! abi gay tetu chłopcy z okładki magazyn piękna coś miłego dla oka Dudesnude wrrr... yvy soft modowy Blogi tramwajowo bardzo mądry motorniczy porks... archiwum czytanie=oddychanie o tym co kocham zkafknadmorzem o czytaniu porksausage abo dazz very good trzask foto amazing foto stories! petru foto jego rzeczywistość Szkot na wyciszeniu amelia wolf ja jebie tristan wrażliwy białe kozaczki foto-butki przypadkowo ebo dobry styl, fajna treść renia moja kochana chyba ty kamel czasem nudek peep niesamowity jest... monte-christo let me see sober bardzo smaczny cristof cudo! 18.17 Mike outside sommer kochaś morfeusz szpitalne cudo!! runaway homolove homonajbliższy hameryka ameryka, ameryka... rasko za wysokie ego do treści... xell sounds nice luki z Łodzi w Wawie pluto CoTi warto poznać i poczuć łódź tarquin shaekspears-sisters słuch o nim zaginął... drewienko bardzo warto! (arch) Krysia Janda Mada BH90210 Beverly Hills 90210 normalnie uwielbiam! BH90210 (2) Moja muzyka Leon Jackson love him Jamie Cullum great great ania jopek bosska Reni Jusis kocham, kocham, kocham Kayah chwilowo na cenzurowanym, ale... Michael Buble Gareth Gates Modjo Mniam... Jamiroquai Mhmmm |