![]() |
leniwe dawne niedziele Przeglądając sobie dziś w necie rożne płyty, które jeszcze czekają na mnie abym je kupił, trafiłem na "Radio Leniwa Niedziele". Jest tam taki króciutki opis o tym jak Novika w swoich audycjach jeszcze w nieistniejącej już jako takiej Radiostacji, tworzyła klimat lekkich niedzielno popołudniowych dźwięków. I trochę mnie to dopadło, bo pamiętam jeszcze te czasy kiedy pracowałem od poniedziałku do piątku i jak cudownie leniwie było rzeczywiście w niedzielne popołudnia. Mimo iż wisiało gdzieś to widmo poniedziałkowego poranka, to jednak niedzielne popołudnia należały do jednych z najmilszych momentów weekendu. Już po imprezowaniu i piciu, zostawał tylko lekki chillout i regeneracja sil. Dopadło mnie to tez trochę tak dlatego, ze ledwie kilka dni temu spotkałem się z moja przyjaciółką, mieszkającą obecnie w Lodzi i pracującą w systemie pn-pt, bardzo właśnie w tym momencie swojego życia szczęśliwą. Kiedy jeszcze mieszkała w Warszawie, mieliśmy cudowny kontakt, spacery nad Wisłę, czy cykliczne oglądanie seriali przy winie i jedzeniu. Potem jednak wiele w jej życiu musiało się zmienić, w tym niestety znalazł się powrót do Lodzi. Nadal mamy fajny kontakt i często nawet kiedy nie widzimy się dobra chwile, to potrafimy zadzwonić do siebie i gadać tak, jakbyśmy najdalej wczoraj widzieli się na kawie... I ona ma te leniwe niedziele i może je celebrować. A ja miałem ostatnią niedziele w pracy. Ale takie życie. Teraz miałem w pracy trochę luzu i chyba nawet trochę za dużo. W pracy bywałem na krótko, a dziś nawet nie ruszyłem się do Danii tylko przeleżałem cały dzień w łóżku w Malmo czytając książkę, zaległe artykuly w gazetach i oglądając „Mad Mena”. I taki jakiś nijaki dzisiaj jestem. Nawet pisać za bardzo mi się nie chce. Jutro już normalnie idę do pracy, więc może to mnie obudzi trochę bardziej... Móri 2012-05-15 19:52:25 skomentuj (0) USA i pierwsze lato Oj, jak mi dobrze! Co prawda moje cudowne wakacje w Ameryce się już skończyły, ale dały mi dużo odpoczynku, ale i dużo energii do działania na następny rok! Ameryka... Oj ile to już lat chciałem się tam wybrać i zobaczyć jak to jest za wielką wodą. Ile ja się o tym naczytałem i nasłuchałem. Tak to się wszystko odkładało na nie wiadomo kiedy i w końcu! Jest niesamowita. Nowy Jork zachwycił mnie jeszcze bardziej niż się spodziewałem, chociaż początki w tym mieście nie nastroiły mnie pozytywnie. Ale to trwało tylko chwilę, a potem wszystko było tak jak powinno a nawet lepiej:) Zresztą opiszę tu pewnie kiedyś moje miejsca w tym mieście bo jest tego warte. Tyle klimatów, nastojów i emocji nie ma chyba nigdzie indziej na świecie... Poza tym jeszcze dwa inne miasta w USA gdzie byliśmy niejako w odwiedzinach, a potem polecieliśmy na kilka wysp na Karaiby odpocząć sobie jak należy. Lato odpoczynkowe mam już więc za sobą. Teraz praca, bo muszę teraz spłacić te wszystkie długi, pisanie dla przyjemności, oglądanie seriali i czytanie. Czytanie bez końca. Mam nareszcie na to wszystko czas. Do tego pogoda nastraja całkiem optymistycznie, więc na nic nie narzekam. Powoli zaczynam sobie też układać życie w Szwecji, tzn zaczynam porządkować troche tamtejszych znajomych pod kątem tego z kim chciałbym się tam bardziej zaprzyjaźnić, a z kim chciałbym pozostać tylko na stopie formalnych kontaktów. Jest z tym lekki kocioł, bo ludzi sporo a ja sam jeden, ale stwierdziłem, że licząc na to, że ze wszystkimi uda mi sie prywatnie bardziej zbliżyć, jest utopijne i do nikąd nie prowadzi. Czas pokaże, a póki co jestem dobrej myśli! Móri 2012-05-09 16:42:50 skomentuj (0) nowe życie zaczynam Ach, życie powoli wraca na prostą. Piękna wiosna się szykuje w tym roku. Nareszcie. Po milionie kurwa lat zakończyłem wreszcie moja edukację, i to - o dziwo - z sukcesem. Nikt już we mnie nie wierzył, ale nie ma się co poddawać i trzeba wytrwale i powoli dążyć do celu. Właściwie o samym pisaniu magisterki mógłbym napisać nową pracę i książkę może nawet. Teraz czas zacząć żyć. Dość nerwów i stresów związanych z tym, że trzeba pisać. teraz nareszcie mogę zająć się swoim własnym pisaniem o tym o czym chcę. Moje własne książki powykańczać. Od razy moje pomysły stały się bardziej klarowne. Zbiór opowiadań będę miał gotowy pewnie jeszcze przed wakacjami, a pomysły na książki mieszają się i miksują i może na jesień uda mi się coś skończyć. Najlepsze jest to, że nie mam teraz żadnych terminów i nikt mnie do niczego nie zmusza. Piszę wtedy kiedy chcę i o czym chcę. Chcę opowiadanie - proszę bardzo, coś do książki - nie ma sprawy. Najlepsze jest jednak zbieranie materiałów. Wymyślasz sobie coś, a potem sprawdzasz jak to wygląda w życiu. Cudowne to jest. Rozmawiałem sobie z pewnym redaktorem i powiedział mi, że jeśli chcę coś wydać i mieć jakąkolwiek swobodę działania, to najpierw powinienem wydać coś heteryckiego. Niestety, ale jeśli piszesz o gejach to wpadasz w pewien kocioł i tylko w nim się tak naprawdę kręcisz. Mam fajny pomysł na coś nie o gejach i nie jest to gej-story w której zamieniam jednego bohatera na bohaterkę, ale coś zupełnie innego. Mam sporo notatek i szkiców. Czas pokaże, nie pali się:) Poza tym podróże. Japonia i Stany. Należy mi i mojemu mężowi się. Uświadamiam sobie każdego dnia, że to na pewno on jest tym jednym jedynym. Nawet po tylu latach można się obudzić obok niego i stwierdzić "jej, kocham go najbardziej na świecie!" I tak jest. W ogóle się nie kłócimy. Jest nam po prostu dobrze razem. Co do świąt - to właśnie się kończą, a ja całe spędziłem w pracy w Szwecji. Bywa. Niby zupełnie mi na nich nie zależy, ale jakoś chyba wolę wielkanoc od bożego narodzenia, bo mniej sztuczna mi się wydaje. A może się mylę? Zresztą pogoda nie nastraja zbytnio świątecznie. Byłem też na chwile w Hiszpanii i muszę powiedzieć, że za każdym razem kocham ten kraj jeszcze bardziej i utwierdzam się w przekonaniu, że tam jest mój drugi dom. A jutro Polska. Nareszcie. Móri 2012-04-09 22:52:54 skomentuj (2) książki kuchnia i Lipnicka Jestem lekko wkurwiony. Spotkaliśmy się dziś na kawę z Bartoszem. Takie tam nadrabianie bieżących plotek. Tyle że kiedy już byliśmy już u jej kresy, przypomniało mi się, że mam dziś proszoną kolację i muszę coś kupić, żeby mieć z czego gotować. No, a że byliśmy samochodem to podjechaliśmy do leklerka. Zaraz przy wejściu są tam książki, których mi absolutnie nie wolno bez wcześniejszego dokładnego zastanowienia kupować (brak miejsca). I oczywiście po pięciu minutach spotkaliśmy się z Bartoszem i ja miałem dwie (Murakami i Architektura drewniana w Polsce) a Bartosz trzy (Broniewski, Nałkowska i książka kucharska). Żeby się dobić kupiliśmy jeszcze po koli z cukrem, ale chciało się nam. Ale pomyślałem sobie, że może jednak to nie jest takie całkiem nieuzasadnione. Wyruszamy z mężem wkrótce w niedługi wojaż po świecie i czekają nas dwa długie loty. I ja coś na takich lotach coś muszę robić (jeśli mi się akurat nie chce spać), więc coś muszę czytać. A polska architektura drewniana jest na takie okazje jak znalazł:) A jeszcze wczoraj oglądaliśmy przez telefon (tzn ja u siebie on u siebie) najpierw dwa odcinki Magdy M, a potem dwa odcinki Prawa Agaty. I to stare to naprawdę badziewie było. Co chwilę mieliśmy ochotę jej jebnąć ("co ja mam robić?" "przytul mnie" "ja chce casablankę") a przy tym sztywna jak cholera. A potem Agata. No nie powiem, żeby było super, ale przynajmniej się stara. Pomijam fakt, jak zajebisty problem na początku wymyślili scenarzyści i jak go rozwiązali i jak potem cudownie rozwiązał się kolejny problem w życiu bohaterki, ale całość jest w miarę składna i nie taka głupia. Ale zobaczymy za parę tygodni... Dobra muszę znikać bo siedzę jeszcze całkiem goły a goście przychodzą za kilka minut. Dobrze, że chociaż chciało mi się gotować wcześniej... A jeszcze mi się przypomniało. Usłyszałem dziś pierwszy raz "Zatańczmy jeszcze raz" Lipnickiej i kapeli jej brata - Voice Band. Ocipiałem całkiem. Aż usiadłem. Nie jestem jakimś strasznym zwolennikiem Anity (zwłaszcza od czasów Porterowskich), ale to jest po prostu cudowne, a ja czekam na całą płytę! Ten klimat i nastrój! No i całe popołudnie tylko to:) Móri 2012-03-10 20:16:54 skomentuj (1) |
test just gone zapowiada się nieźle... z życia heteroseksualistów 3cz garnitur bez odwrotu ciemna strona wenus być jak j. markovich radio terror mała mi Samoloty easyjet dobra cena, śweitna jakość ryanair tanio, ale nie zawsze lepiej Norwegian już tylko skandynawia wizzAir tanio LOT tradycyjnie Inne dwójka dla tych co mają gust PAJACYK zrób "KLIK" wwf pomóż zwierzątkom... moja sieć radio pin moje radio Ładne ludzie he can get it and i wanna take it! abi gay tetu chłopcy z okładki magazyn piękna coś miłego dla oka Dudesnude wrrr... yvy soft modowy Blogi porks... archiwum czytanie=oddychanie o tym co kocham zkafknadmorzem o czytaniu porksausage abo dazz very good trzask foto amazing foto stories! petru foto jego rzeczywistość Szkot na wyciszeniu amelia wolf ja jebie tristan wrażliwy białe kozaczki foto-butki przypadkowo ebo dobry styl, fajna treść renia moja kochana peep niesamowity jest... monte-christo let me see sober zamilknięty cristof cudo! 18.17 outside kochaś morfeusz szpitalne cudo!! runaway homolove homonajbliższy hameryka ameryka, ameryka... xell sounds nice luki zamilkł, ale zawsze jest arch pluto CoTi warto poznać i poczuć łódź tarquin shaekspears-sisters słuch o nim zaginął... drewienko bardzo warto! (arch) Krysia Janda Mada BH90210 Beverly Hills 90210 normalnie uwielbiam! BH90210 (2) Moja muzyka Leon Jackson love him Jamie Cullum great great ania jopek bosska Reni Jusis kocham, kocham, kocham Kayah chwilowo na cenzurowanym, ale... Michael Buble Gareth Gates Modjo Mniam... Jamiroquai Mhmmm |