Móri

biagotti@gazeta.pl


księga gości

2012
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec



leniwe dawne niedziele



Przeglądając sobie dziś w necie rożne płyty, które jeszcze czekają na mnie abym je kupił, trafiłem na "Radio Leniwa Niedziele". Jest tam taki króciutki opis o tym jak Novika w swoich audycjach jeszcze w nieistniejącej już jako takiej Radiostacji, tworzyła klimat lekkich niedzielno popołudniowych dźwięków. I trochę mnie to dopadło, bo pamiętam jeszcze te czasy kiedy pracowałem od poniedziałku do piątku i jak cudownie leniwie było rzeczywiście w niedzielne popołudnia. Mimo iż wisiało gdzieś to widmo poniedziałkowego poranka, to jednak niedzielne popołudnia należały do jednych z najmilszych momentów weekendu. Już po imprezowaniu i piciu, zostawał tylko lekki chillout i regeneracja sil.
Dopadło mnie to tez trochę tak dlatego, ze ledwie kilka dni temu spotkałem się z moja przyjaciółką, mieszkającą obecnie w Lodzi i pracującą w systemie pn-pt, bardzo właśnie w tym momencie swojego życia szczęśliwą. Kiedy jeszcze mieszkała w Warszawie, mieliśmy cudowny kontakt, spacery nad Wisłę, czy cykliczne oglądanie seriali przy winie i jedzeniu. Potem jednak wiele w jej życiu musiało się zmienić, w tym niestety znalazł się powrót do Lodzi.
Nadal mamy fajny kontakt i często nawet kiedy nie widzimy się dobra chwile, to potrafimy zadzwonić do siebie i gadać tak, jakbyśmy najdalej wczoraj widzieli się na kawie...
I ona ma te leniwe niedziele i może je celebrować.
A ja miałem ostatnią niedziele w pracy. Ale takie życie.
Teraz miałem w pracy trochę luzu i chyba nawet trochę za dużo. W pracy bywałem na krótko, a dziś nawet nie ruszyłem się do Danii tylko przeleżałem cały dzień w łóżku w Malmo czytając książkę, zaległe artykuly w gazetach i oglądając „Mad Mena”.
I taki jakiś nijaki dzisiaj jestem. Nawet pisać za bardzo mi się nie chce. Jutro już normalnie idę do pracy, więc może to mnie obudzi trochę bardziej...


Móri 2012-05-15 19:52:25
skomentuj (0)
USA i pierwsze lato


Oj, jak mi dobrze!

Co prawda moje cudowne wakacje w Ameryce się już skończyły, ale dały mi dużo odpoczynku, ale i dużo energii do działania na następny rok!
Ameryka... Oj ile to już lat chciałem się tam wybrać i zobaczyć jak to jest za wielką wodą. Ile ja się o tym naczytałem i nasłuchałem. Tak to się wszystko odkładało na nie wiadomo kiedy i w końcu!
Jest niesamowita. Nowy Jork zachwycił mnie jeszcze bardziej niż się spodziewałem, chociaż początki w tym mieście nie nastroiły mnie pozytywnie. Ale to trwało tylko chwilę, a potem wszystko było tak jak powinno a nawet lepiej:)
Zresztą opiszę tu pewnie kiedyś moje miejsca w tym mieście bo jest tego warte. Tyle klimatów, nastojów i emocji nie ma chyba nigdzie indziej na świecie...
Poza tym jeszcze dwa inne miasta w USA gdzie byliśmy niejako w odwiedzinach, a potem polecieliśmy na kilka wysp na Karaiby odpocząć sobie jak należy.

Lato odpoczynkowe mam już więc za sobą.
Teraz praca, bo muszę teraz spłacić te wszystkie długi, pisanie dla przyjemności, oglądanie seriali i czytanie. Czytanie bez końca. Mam nareszcie na to wszystko czas.
Do tego pogoda nastraja całkiem optymistycznie, więc na nic nie narzekam.
Powoli zaczynam sobie też układać życie w Szwecji, tzn zaczynam porządkować troche tamtejszych znajomych pod kątem tego z kim chciałbym się tam bardziej zaprzyjaźnić, a z kim chciałbym pozostać tylko na stopie formalnych kontaktów. Jest z tym lekki kocioł, bo ludzi sporo a ja sam jeden, ale stwierdziłem, że licząc na to, że ze wszystkimi uda mi sie prywatnie bardziej zbliżyć, jest utopijne i do nikąd nie prowadzi.
Czas pokaże, a póki co jestem dobrej myśli!


Móri 2012-05-09 16:42:50
skomentuj (0)
nowe życie zaczynam


Ach, życie powoli wraca na prostą. Piękna wiosna się szykuje w tym roku. Nareszcie. Po milionie kurwa lat zakończyłem wreszcie moja edukację, i to - o dziwo - z sukcesem. Nikt już we mnie nie wierzył, ale nie ma się co poddawać i trzeba wytrwale i powoli dążyć do celu. Właściwie o samym pisaniu magisterki mógłbym napisać nową pracę i książkę może nawet.
Teraz czas zacząć żyć. Dość nerwów i stresów związanych z tym, że trzeba pisać. teraz nareszcie mogę zająć się swoim własnym pisaniem o tym o  czym chcę. Moje własne książki powykańczać. Od razy moje pomysły stały się bardziej klarowne. Zbiór opowiadań będę miał gotowy pewnie jeszcze przed wakacjami, a pomysły na książki mieszają się i miksują i może na jesień uda mi się coś skończyć. Najlepsze jest to, że nie mam teraz żadnych terminów i nikt mnie do niczego nie zmusza. Piszę wtedy kiedy chcę i  o czym chcę. Chcę opowiadanie - proszę bardzo, coś do książki - nie ma sprawy. Najlepsze jest jednak zbieranie materiałów. Wymyślasz sobie coś, a potem sprawdzasz jak to wygląda w życiu. Cudowne to jest.
Rozmawiałem sobie z pewnym redaktorem i powiedział mi, że jeśli chcę coś wydać i mieć jakąkolwiek swobodę działania, to najpierw powinienem wydać coś heteryckiego. Niestety, ale jeśli piszesz o gejach to wpadasz w pewien kocioł i tylko w nim się tak naprawdę kręcisz. Mam fajny pomysł na coś nie o gejach i nie jest to gej-story w której zamieniam jednego bohatera na bohaterkę, ale coś zupełnie innego. Mam sporo notatek i szkiców. Czas pokaże, nie pali się:)
Poza tym podróże. Japonia i Stany. Należy mi i mojemu mężowi się.
Uświadamiam sobie każdego dnia, że to na pewno on jest tym jednym jedynym. Nawet po tylu latach można się obudzić obok niego i stwierdzić "jej, kocham go  najbardziej na świecie!" I tak jest. W ogóle się nie kłócimy. Jest nam po prostu dobrze razem.
Co do świąt - to właśnie się kończą, a ja całe spędziłem w pracy w Szwecji. Bywa. Niby zupełnie mi na nich nie zależy, ale jakoś chyba wolę wielkanoc od bożego narodzenia, bo mniej sztuczna mi się wydaje. A może się mylę? Zresztą pogoda nie nastraja zbytnio świątecznie.
Byłem też na chwile w Hiszpanii i muszę powiedzieć, że za każdym razem kocham ten kraj jeszcze bardziej i utwierdzam się w przekonaniu, że tam jest mój drugi dom.
A jutro Polska. Nareszcie.

Móri 2012-04-09 22:52:54
skomentuj (2)
książki kuchnia i Lipnicka


Jestem lekko wkurwiony. Spotkaliśmy się dziś na kawę z Bartoszem. Takie tam nadrabianie bieżących plotek. Tyle że kiedy już byliśmy już u jej kresy, przypomniało mi się, że mam dziś proszoną kolację i muszę coś kupić, żeby mieć z czego gotować.
No, a że byliśmy samochodem to podjechaliśmy do leklerka. Zaraz przy wejściu są tam książki, których mi absolutnie nie wolno bez wcześniejszego dokładnego zastanowienia kupować (brak miejsca). I oczywiście po pięciu minutach spotkaliśmy się z Bartoszem i ja miałem dwie (Murakami i Architektura drewniana w Polsce) a Bartosz trzy (Broniewski, Nałkowska i książka kucharska).
Żeby się dobić kupiliśmy jeszcze po koli z cukrem, ale chciało się nam.
Ale pomyślałem sobie, że może jednak to nie jest takie całkiem nieuzasadnione. Wyruszamy z mężem wkrótce w niedługi wojaż po świecie i czekają nas dwa długie loty. I ja coś na takich lotach coś muszę robić (jeśli mi się akurat nie chce spać), więc coś muszę czytać. A polska architektura drewniana jest na takie okazje jak znalazł:)

A jeszcze wczoraj oglądaliśmy przez telefon (tzn ja u siebie on u siebie) najpierw dwa odcinki Magdy M, a potem dwa odcinki Prawa Agaty. I to stare to naprawdę badziewie było. Co chwilę mieliśmy ochotę jej jebnąć ("co ja mam robić?" "przytul mnie" "ja chce casablankę") a przy tym sztywna jak cholera. A potem Agata. No nie powiem, żeby było super, ale przynajmniej się stara. Pomijam fakt, jak zajebisty problem na początku wymyślili scenarzyści i jak go rozwiązali i jak potem cudownie rozwiązał się kolejny problem w życiu bohaterki, ale całość jest w miarę składna i nie taka głupia. Ale zobaczymy za parę tygodni...

Dobra muszę znikać bo siedzę jeszcze całkiem goły a goście przychodzą za kilka minut. Dobrze, że chociaż chciało mi się gotować wcześniej...

A jeszcze mi się przypomniało. Usłyszałem dziś pierwszy raz "Zatańczmy jeszcze raz" Lipnickiej i kapeli jej brata - Voice Band. Ocipiałem całkiem. Aż usiadłem. Nie jestem jakimś strasznym zwolennikiem Anity (zwłaszcza od czasów Porterowskich), ale to jest po prostu cudowne, a ja czekam na całą płytę! Ten klimat i nastrój! No i całe popołudnie tylko to:)

Móri 2012-03-10 20:16:54
skomentuj (1)

test
just gone zapowiada się nieźle...
z życia heteroseksualistów
3cz garnitur
bez odwrotu
ciemna strona wenus
być jak j. markovich
radio terror
mała mi

Samoloty
easyjet dobra cena, śweitna jakość
ryanair tanio, ale nie zawsze lepiej
Norwegian już tylko skandynawia
wizzAir tanio
LOT tradycyjnie

Inne
dwójka dla tych co mają gust
PAJACYK zrób "KLIK"
wwf pomóż zwierzątkom...
moja sieć
radio pin moje radio

Ładne ludzie
he can get it and i wanna take it!
abi gay
tetu chłopcy z okładki
magazyn piękna coś miłego dla oka
Dudesnude wrrr...
yvy soft modowy

Blogi
porks... archiwum
czytanie=oddychanie o tym co kocham
zkafknadmorzem o czytaniu
porksausage
abo
dazz very good
trzask foto amazing foto stories!
petru foto jego rzeczywistość
Szkot na wyciszeniu
amelia
wolf
ja jebie
tristan wrażliwy
białe kozaczki foto-butki
przypadkowo
ebo dobry styl, fajna treść
renia moja kochana
peep niesamowity jest...
monte-christo let me see
sober zamilknięty
cristof cudo!
18.17
outside
kochaś
morfeusz szpitalne cudo!!
runaway
homolove homonajbliższy
hameryka ameryka, ameryka...
xell sounds nice
luki zamilkł, ale zawsze jest arch
pluto
CoTi warto poznać i poczuć łódź
tarquin
shaekspears-sisters słuch o nim zaginął...
drewienko bardzo warto! (arch)
Krysia Janda
Mada

BH90210
Beverly Hills 90210 normalnie uwielbiam!
BH90210 (2)

Moja muzyka
Leon Jackson love him
Jamie Cullum great great
ania jopek bosska
Reni Jusis kocham, kocham, kocham
Kayah chwilowo na cenzurowanym, ale...
Michael Buble
Gareth Gates
Modjo Mniam...
Jamiroquai Mhmmm